Wyświetlono wiadomości wyszukane dla hasła: Gminne Ośrodki Pomocy Społecznej





Temat: Jestem bezdomny przeczytaj ten tekst
Witam
doskonale wiem co to znaczy szukać pracy dlatego polecam stronę info
www.pomocspoleczna.ngo.pl/
zbuór info na temat co zrobic w przypadku bezdomności i bezrobocia
podaje z niej adresy ośrodków z opisami m.in. takie które pomagają znaleśc
pracę, które ofruja socjoterapię, prace osłonowe, terapie, pomoc prawną,
skorzystanie z telefonu.
pozdr
Adam

CENTRUM POMOCY PKPS
ul. Burakowska 16, 01-066 Warszawa Wola
tel. 838-72-32, fax 838-72-32
200 miejsc dla bezdomnych mężczyzn. Nocleg od 20 do 8 (zimą od godz. 18 do 9),
posiłek (śniadanie i obiado-kolacja). Lekarz, pielęgniarka, pracownik socjalny
dla podopiecznych. Mile widziane skierowanie z OPS. Pomoc socjalna i terapia
odwykowa.

DOM LUDZI BEZDOMNYCH I NIEPEŁNOSPRAWNYCH "MARKOT - 1"
ul. Rudnickiego 1a, 01-858 Warszawa Bielany
tel. 633-57-05
45 miejsc dla chorych mężczyzn. Nocleg, posiłek 3 razy dziennie. Opieka
lekarska, hospicjum, porady prawne.

DOM NOCLEGOWY MĘŻCZYZN "PRZYSTAŃ II" OŚRODKA CHARYTATYWNEGO "TYLKO" Z DARÓW
MIŁOSIERDZIA
ul. Żytnia 3/9, 01-014 Warszawa Wola
tel. 838-70-25
120 miejsc dla mężczyzn. Nocleg, porada prawna, pomoc medyczna, socjalna,
obiad. Mile widziane skierowanie z OPS, wymagany dokument tożsamości.

LEGIONOWSKIE CENTRUM CHARYTATYWNO-OPIEKUŃCZE - CARITAS DIECEZJI WARSZAWSKO-
PRASKIEJ
ul. Polskiej Organizacji Wojskowej 20, 05-120 Legionowo Legionowo
tel. 772-94-05
25 miejsc dla mężczyzn (w zimie do 45). Nocleg, całodobowe utrzymanie, pomoc:
profilaktyczno-opiekuńcza, w załatwianiu formalności. Punkt pomocy doraźnej:
pomoc rzeczowa - odzież, ciepły posiłek. Punkt czynny jest w piątki i soboty w
godz. 15-18.

MAZOWIECKIE CENTRUM POMOCY BLIŹNIEMU - MARKOT HALINÓW
ul. Hipolitowska 109, 05-074 Halinów gmina Halinów
tel. 783-80-38, fax 783-80-38
25 miejsc dla mężczyzn. Nocleg, wyżywienie, pomoc psychologiczna, socjalna.

MOKOTOWSKO-URSYNOWSKIE CENTRUM POMOCY BLIŹNIEMU MARKOT 2
ul. Puławska (róg Rzymowskiego, przejście podziemne), 02-697 Warszawa Mokotów
tel. 843-84-03
30 miejsc dla mężczyzn; nocleg i posiłek (3 razy dziennie). Ośrodek nastawiony
jest na osoby pracujące lub poszukujące pracy.

NOCLEGOWNIA DLA BEZDOMNYCH MĘŻCZYZN "HADES" STOWARZYSZENIA"MONAR"
ul. Modlińska 1d, 03-216 Warszawa Białołęka
tel. 801-70-56
300 miejsc dla mężczyzn. Nocleg, posiłek.

NOCLEGOWNIA "PRZYSTAŃ" CARITAS ARCHIDIECEZJI WARSZAWSKIEJ
ul. Wolska 172, 01-258 Warszawa Wola
tel. 836-85-73
80 miejsc dla mężczyzn. Nocleg. Pomoc socjalna i psychologiczna. Wymagany
dokument tożsamości, opłata 5 zł za dobę.

OŚRODEK READAPTACJI SPOŁECZNEJ "DOM PATRONATU" STOWARZYSZENIA
PENITENCJARNEGO "PATRONAT"
ul. Siennicka 48, 04-393 Warszawa Praga Południe
tel. 813-22-15
23 miejsca dla byłych więźniów, mężczyzn - do 35 roku życia. Możliwość
zakwaterowania na dwa lata. Nocleg, 1 posiłek dziennie, pomoc: socjalna,
prawna. Wymagana jest karta zwolnienia z więzienia.

PENSJONAT SOCJALNY "ŚW. ŁAZARZ" KAMILIAŃSKIEJ MISJI POMOCY SPOŁECZNEJ
ul. Traktorzystów 26, 02-495 Warszawa Ursus
tel. 478-30-22, 478-21-38
80 miejsc dla mężczyzn (w tym 14 w izbie chorych). Nocleg, pełne wyżywienie,
pomoc: socjalna, psychologiczna, duszpasterska.

PRZYTULISKO DLA CZYNNYCH NARKOMANÓW STOWARZYSZENIA "MONAR"
ul. Wenedów 2, 00-223 Warszawa Śródmieście
tel. 635-00-01
24 miejsca dla bezdomnych narkomanów (głównie przez skierowania z innych
poradni "Monaru"). Nocleg, posiłek (śniadanie, kolacja), opieka medyczna,
terapeutyczna. Pomoc w załatwianiu formalności.

SCHRONISKO "DON ORIONE"
ul. Witosa 46, Czarna, 05-200 Wołomin Wołomin
tel. 787-81-00, fax 787-81-00
Ok. 60 miejsc dla mężczyzn. Nocleg, wyżywienie, pomoc: duchowa, terapeutyczna,
rzeczowa (odzież). Grupa AA - spotkania w śr. o godz. 16.30 oraz w pierwszą
sobotę miesiąca o godz. 17.00.

SCHRONISKO DLA BEZDOMNYCH MĘŻCZYZN TOWARZYSTWA POMOCY IM. ŚW. BRATA ALBERTA
ul. Knyszyńska 1, 03-674 Warszawa Targówek
tel. 679-07-03
36 miejsc dla mężczyzn. Nocleg, wyżywienie, pomoc: psychologiczna,
duszpasterska, socjalna; terapia odwykowa.

STOWARZYSZENIE "OTWARTE DRZWI" - "DOM ZA BRAMĄ" - CENTRUM POMOCY WZAJEMNEJ
ul. Targowa 82, 03-448 Warszawa Praga Północ
tel. 619-85-01
Ok. 20 miejsc dla mężczyzn. Nocleg, wyżywienie, praca socjalna. Mężczyźni po
terapii odwykowej






Temat: Minister edukacji zapowiada, że dobiorze się do...
Jak ma postąpić dyrektor, rada pedagogiczna kiedy rodzice stawiają szkole
wymagania, dodatkowego języka, dodatkowej lekcji informatyki, wycieczek do kina
i teatru . . . ?
W dużym ośrodku miejskim istnieją szkoły prywatne, wyznaniowe, akademickie,
społeczne. . . brać, wybierać. Tam rodzice mają duży wybór. Mało tego! Teatry
kina są na miejscu!!!
Co mają zrobić ci z rodziców, którzy mieszkają w małych miasteczkach i gminach
gdzie jest jedna i tylko jedna szkoła?
Czy nie lepiej dać dyrektorowi szkoły szansy na utworzenie klasy zgodnej z
oczekiwaniami rodziców?
Powtarza się często slogan o równości szans, ale czy wszyscy rodzice są tymi
szansami zainteresowani, czy wszystkie dzieci? Nie przesadzajmy! Nie każdy musi
być inżynierem, czy magistrem . . .
Nie każdy w naszym wesołym kraju musi i chce mieć wykształcenie średnie, nie
mówiąc o wyższym. To dlaczego później taki uczeń z takiej właśnie rodziny,
która nie chce korzystać z owej "równości szans" ma być hamulcowym w procesie
dydaktycznym? Dlaczego moje dziecko, które jest chętne do nauki, czyni
systematyczne postępy, rozwija się, ma tracić cenny czas na lekcjach tylko
dlatego, ze jego koleżance czy koledze nie chce się uczyć jest krnabrna i nie
przygotowana do lekcji i jej nauczyciele poświęcają najwięcej uwagi?!
Przecież są uczniowie z rodzin gdzie z pokolenia na pokolenie nie było, nie ma
i nie będzie szacunku dla nauki. Są tacy uczniowie!!! Czy oni mają być
miernikiem rozwoju szkoły i jej opiekuńczości, jej stymulatorem?!
W każdej klasie zdarza się taki uczeń a nawet kolkoro!!!
Czy dobrze będzie dla jego psychiki kiedy 70% klasy jedzie na wycieczkę a on
nie?!! Ktoś powie, że wtedy pomoże opieka społeczna i ufunduje wycieczkę.
Jednak zdajmy sobie sprawę, że rośnie kolejne pokolenie, które uczy się jak żyć
z wyciągniętą łapą po pomoc społeczną!!!!!!!!! Na tak zwany "krzywy ryj"!!!
Czy dobrze dla psychiki takiego dziecka jest gdy 90% kolegów w klasie ma w domu
komputer z czego połowa z Internetem, a on nie? Czy w końcu rodzice, którym
zależy na wykształceniu dziecka nie mają właśnie w ramach "równości szans" z
dużymi ośrodkami miejskim, stawiać szkole publicznej, swoich warunków
edukowania własnego dziecka, tym bardziej, ze chcą uczestniczyć w tym
finansowo?!
Dlaczego ma być tak, że minister Sawicki bedzie mi dyktował na co mam wydawać
swoje pieniądze!!!!
Rozważając ten problem powinniśmy również jako nauczyciele mieć świadomość, czy
nam się to podoba, czy nie, ale czeka nas w niedługim czasie prywatyzacja
oświaty . . .
Oczywiście szkoły publiczne pozostaną ale jakie?
Im szybciej to zrozumiemy, im szybciej to zaczniemy ćwiczyć, to łatwiej nam
nauczycielom będzie pracować! Prywatna stołówka, prywatna świetlica szkolna z
pełnym wypasem oczywiście staną się normalnościa!!! Nie zaś "łaską gminy". To
jeszcze dobrze gdy w organie prowadzącym zasiada jede albo dwóch nauczycieli,
ale jak wygląda oświata w gminie gdzie rządzą strażacy, KGW i działacze LZS ???
Myślę, że powyższy problem nie dotyczy duzych miast, a właśnie maleńkich
ośrodków, których problemy trzeba pojmowacć inaczej! Dlaczego minister Sawicki
podnosi sztuczny problem "segregacji", a nie odniesie się do szkaradnego
problemu polskiej oświaty publicznej, którym są 30 osobowe, a nawet więcej
klasy!!!! Na to jest społeczna zgoda?!?! Jak ma w takiej klasie efektywnie
pracować nauczyciel? Dlaczego ten problem nie jest podnoszony i rozwiązywany
przez MENiS?? Dalczego oo nim nie mówi i nie likwiduje go minister Sawicki?!
Równie dobrze może pan minister nakazać właścicielom szkół prywatnych tworzenie
klas 30 osobwych. Dlaczego MENiS tego nie robi?! Dlaczego mogą w tych szkołach
być klasy 10 - 15 osobowe? Przecież ministerstwo tak samo, w tej samej
wysokości finansuje szkoły społeczne, wyznaniowe i prywatne co szkoły
publiczne. Jeżeli chcemy wymagać od nauczycieli i placówek oświatowych, to
dajmy im RÓWNE szanse, a nie podcinajmy skrzydła! Jeżeli chcemy mieć durne
społeczeństwo to stawiajmy na ową równość, na równanie nie do najlepszych, a do
tych którym się nie chce!!! Niech właśnie patologia równa w górę!!! Czy do
nikogo nie przemawiają wyniki egzaminów, które właśnie ogłosiła Centralna
Komisja Egzaminacyjna?!! Oczywistym jest, że każda władza, czarna czy czerwona
będzie zadowolona wtedy gdy może manipulować społeczeństwem. Tylko głupie i
niewykształcone społeczeństwo daje się manipulować niewiele od siebie
mądrzejszej władzy. Wszystko wskazuje na to, że w perspektywicznych planach
współczesnych władców w naszym państwie jest obniżanie wykształcenia i poziomu
intelektualnego Polaków. Czy to jest "przepis" na przyszłość Polski?!





Temat: Szczecin bierze się za alimenciarzy
Szczecin bierze się za alimenciarzy
Tata nie płaci alimentów? Gmina Szczecin postanowiła ścigać dziadków i już
przygotowała 19 pozwów. Inny sposób na zatwardziałego dłużnika to zabranie
prawa jazdy.

Dlaczego ojcowie nie płacą na własne dzieci? Jedni nie chcą, inni nie mają z
czego. 2800 dzieci ze Szczecina dostaje tzw. zaliczki alimentacyjne od gminy.
Komornicy powinni ściągnąć zaległości, a gminy odzyskać wypłacone pieniądze.
Ale na razie tzw. ściągalność jest na dramatycznie niskim poziomie - średnia
krajowa to 0,13 proc. tego, co wydano w postaci zaliczek.

Gmina najpierw musi prześwietlić majątek dłużnika. W Szczecinie Miejski
Ośrodek Pomocy Rodzinie robi wywiad środowiskowy. Jeśli ojciec informuje, że
nie ma pracy, gmina występuje do Powiatowego Urzędu Pracy, by ten znalazł
jakąś posadę.

- Dopiero, kiedy dłużnik nie chce ujawnić majątku albo podjąć pracy, możemy
sięgnąć po ostrzejsze środki - mówi Joanna Błachowska, kierowniczka referatu
świadczeń rodzinnych Urzędu Miasta w Szczecinie. - Na razie mamy 19 osób,
wobec których wyczerpał się katalog dobrej współpracy.

Ta dziewiętnastka to ojcowie, którzy mimo kilku prób nie wpuścili MOPR-u na
wywiady. - Były przypadki, że ojciec nie chciał przyjąć zaoferowanej pracy -
twierdzi Błachowska. - Także takie, że ojcowie mieli przeciwwskazania lekarza
do podjęcia pracy. Wielu nie było w ogóle zarejestrowanych jako bezrobotni.

Co zrobił referat świadczeń? Zawiadomił prokuratury (z terenu zamieszkania
ojca) o popełnieniu przestępstwa z art. 209 kk - uporczywe uchylanie się od
obowiązku łożenia na najbliższych (grozi za to grzywna, a nawet więzienie).
Jednocześnie przygotował pierwsze pozwy do sądu.

- Występujemy z prośbą o zasądzenie alimentów od rodziców uchylającego się
ojca, czyli dziadków dziecka - zapowiada Błachowska. - Oczywiście najpierw
sprawdziliśmy, czy mają oni jakieś dochody.

Jak informuje Elżbieta Zywar, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Szczecinie, gmina
ma do tego prawo, bo kodeks rodzinny i opiekuńczy (art. 132) mówi o tym, że
kiedy zobowiązany do płacenia alimentów nie chce lub nie może tego robić,
obowiązek przechodzi na jego najbliższych krewnych: rodziców lub rodzeństwo.

- Obecnie zaliczki wypłacają gminy i to one informują matki o prawie do
wytoczenia powództwa alimentacyjnego krewnym ojca dziecka. Przed
zlikwidowaniem funduszu alimentacyjnego takie pozwy były rzadkością, teraz to
5 do 10 proc. wszystkich powództw o alimenty i liczba ta wzrasta - wyjaśnia
sędzia Zywar.

Szczeciński referat świadczeń wystąpił też do wydziału komunikacji o
zatrzymanie praw jazdy 15 szczecinianom - dłużnikom alimentacyjnym.

- Zabieranie praw jazdy to skuteczny pomysł. Szkoda, że gminy tak mało z niego
korzystają. W całym kraju zatrzymano je 299 ojcom, a już 199 z nich wykupiło
dokumenty, czyli zapłaciło należności - mówi Sławomir Stalmach, doradca
ministra pracy zajmujący się uruchamianym właśnie programem "Dziecko ma oboje
rodziców. Ministerstwo pracy i polityki społecznej wręcz zachęca gminy do
częstszego korzystania z możliwości prawnych, np. wpisywania ojców do rejestru
dłużników. Program doprowadzić ma do tego, by tzw. alimenciarze lepiej
wywiązywali się z obowiązku.
miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,3197726.html




Temat: Paweł Piskorski wzór "zaradności" ma czyste ręce?
Basiu, Basiu,

Jedno powtórzę, drugie dodam.

Prawa stanowią politycy ku swemu uszczęśliwieniu przecież.
Będąc politykiem u władzy, trzeba być głupcem, żeby łamać prawo,
zamiast je dostosowywać do swoich potrzeb.
W tej kwestii obowiązuje pełna solidarność polityków,
z rzadka łamana w kampaniach wyborczych, i wtedy surowo karana ostracyzmem.
Przepisy na początku lat 90-tych były bardzo liberalne,
a przyzwolenie społeczne też duże. Obowiązywała zasada:
"co nie zakazane, dozwolone jest" - oczywiście było to nadużycie,
gdy ją rozszerzano na działania władzy, ale tak już było.
Przepisy o cenach zniesiono bodaj w 90 roku, zatem nie istnieje pojęcie
ceny sprawiedliwej czy słusznej. Cena jest rynkowa,
a że ustawa Glapińskiego pozwoliła gminom na zamykanie przetargów do
spółdzielni mieszkaniowych, wystarczyło założyć spółdzielnię,
wyposażyć ją w nie tak znów wielkie pieniądze,
i była bezkonkurencyjna na rynku prawdziwych spółdzielń.
Taka jest historia Dembudu.
Kto może bronić gminie skorzystania z dobrodziejstwa ustawy,
której zbożnym celem była pomoc społecznym formom budownictwa?
Kto jest winien takiej sytuacji? Piskorski, Romanowski, Glapiński, Sejm?
Wszyscy, ale penalizować się tego nie da.

Teraz co do wyborów i rzekomej możliwości ukarania nieetycznych polityków przed
odmówienie im reelekcji.
Po pierwsze zapobiega temu prawo (kto je stworzył tak na marginesie?),
uprzywilejowujące istniejące partie poprzez ich finansowanie, stwarzanie
rozlicznych barier dla ruchów społecznych i w końcu poprzez instytucję listy
krajowej.
Po drugie kampania wyborcza jest czysto medialna, a media politycznie
zaangażowane, zaś ich właściciele i menedżerowie silniej powiązani z klasą
polityczną niż jakąś wizją państwa czy misją. Jedną z ważniejszych przyczyn
tego stanu rzeczy jest system koncesjonowania mediów (już nie pytam, kto go
stworzył, dobrze?).
Po trzecie, chyba już nie istnieje niezależny ośrodek, któryby przywracał
społeczeństwu pamięć. Sama zauważ, tak się emocjonujesz aferami SLD, że
niedługo zapomnisz o bagnie AWS, a jeśli nawet nie, to przecież na kogoś by
trzeba głosować, prawda? To co? Samoobrona? LPR? Platforma? PIS? Koniec menu.
Wybór jest jak u Henry’ego Forda: każdy kolor, aby był czarny. Wspomnij też
referendum unijne, w którym rzekomi i niektórzy prawdziwi przeciwnicy akcesji
wzywali do głosowania przeciw, a przecież jedyną skuteczną dla nich strategią
byłaby absencja, gdyż zwolenników głosowało mniej niż 50% ogółu. Obawiam się,
że konieczną, choć oczywiście do niczego nie wystarczającą strategią dla nas,
plebsu, jest odmowa głosowania. Ale nie pytaj, co z tego wyniknie. Nie wiem.
Po czwarte, demokracja nie ma prewencji, jeśli nie opiera się na wysokim
poziomie edukacji i wolnej opinii publicznej, a karanie odmową wyboru post
factum bywa bardzo spóźnione. Zauważ, że Niemcy tylko raz wybrali Hitlera.
Drugi raz by pewnie na niego nie głosowali. Ale czy drugi raz był mu w ogóle
potrzebny?
Tyle na razie. Trochę mnie już męczy powtarzanie w kółko tych samych rzeczy na
różnych wątkach. Polecam forum prywatne „Co po demokracji?” w dziale
Społeczeństwo.
Pozdrowienia.




Temat: Po dyżurze specjalistów z MOPS-u
Urzędnicy ...
LUBLIN TO, CO ZROBIŁ W MOPR, PRZECHODZI LUDZKIE POJĘCIE. KOBIETY PŁACZĄ, GDY O
NIM SŁYSZĄ
www.yoogee.com/search/?lt=14&q=www.kurierlubelski.pl+%5B...%
5D&cls=wsi24&rid=r01

Niekończące się kolejki, złość urzędników i matek samotnie wychowujących
dzieci, zamieszanie z wnioskami, odwlekanie terminu wydania decyzji, niepewność
wypłat. Taka sytuacja ciągnie się w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie przy ul.
Glinianej w Lublinie od początku maja, kiedy weszła w życie ustawa o
świadczeniach rodzinnych. We wtorek minął termin wypłat. Niestety, większość
kobiet nadal nie wie, kiedy dostanie pieniądze.

Kto jest winny? Ministerstwo i matki samotnie wychowujące dzieci mówiły wczoraj
jednym głosem.
– Gminy i nieudolni dyrektorzy ośrodków, którzy nie poradzili sobie z
organizacją wypłat. W grupie tej jest również Kazimierz Mareczka,
z-ca dyrektora MOPR, odpowiedzialny za bałagan na Glinianej.
Jak zapewniał wczoraj Cezary Miżejewski, wiceminister polityki społecznej, do
15 czerwca pieniądze wypłaciło 70-80 procent gmin
– Zostały te samorządy, które miały małą wyobraźnię – powiedział PAP.

Kiedy rozmawialiśmy z dyr. Mareczką w kwietniu, przed uruchomieniem punktu przy
ul. Glinianej 7, zapewniał, że MOPR poradzi sobie z ogromną liczbą
świadczeniobior-ców w Lublinie. Wówczas padały nawet liczby 20-30 tys. osób. Do
końca maja urzędnicy przyjęli tylko 10 tys. wniosków, ale i ta, kilkakrotnie
mniejsza liczba przerosła możliwości urzędników MOPR. Do wczoraj wydano
zaledwie kilka tysięcy decyzji. Dyrektor Mareczka tłumaczył, że opóźnienia są
związane ze zbyt małą liczbą urzędników, a na to, by zatrudnić więcej osób MOPR
nie ma pieniędzy. Okazuje się jednak, że każda gmina, a zwłaszcza duże miasta,
gdzie świadczeniobiorców jest najwięcej, mogła skorzystać ze specjalnych
środków z budżetu państwa na zatrudnienie dodatkowych pracowników w ramach prac
okresowych bądź interwencyjnych.
– Co ciekawe skorzystały z tego mniejsze miasta, zaś duże miasta uznały, że
poradzą sobie same – zauważył wiceminister Miżejewski.

Kolejnym dowodem na niekompetencję urzędnika MOPR jest fakt, że przyjmowanie
wniosków i wypłata świadczeń zostały zorganizowane tylko w jednym miejscu
miasta. To spowodowało ogromne kolejki, zamieszanie, a w efekcie opóźnienie
wypłat. Od tygodni samotne matki bezskutecznie prosiły urzędników o
usprawnienie pracy. Przyśpieszono ją dopiero po wtorkowym proteś-cie kobiet,
które uniemożliwiły urzędnikom wyjście z budynku. Wielu z nich pracowało niemal
do rana, ale nie było wśród nich z-cy dyrektora MOPR Kazimierza Mareczki, który
w obliczu trudnej sytuacji po prostu zniknął.
Na miejscu był natomiast Antoni Rudnik, dyrektor MOPR, który do północy
osobiście nadzorował pracę urzędników wynosząc kobietom decyzje o przyznaniu
świadczeń. To z jego ust, a nie dyrektora Mareczki, kobiety usłyszały słowo
przepraszam.
Kazimierz Mareczka od wtorku jest nieuchwytny. Nikt z urzędników nie potrafił
powiedzieć, gdzie jest, a on sam nie odbierał służbowych telefonów. Dopiero
wczoraj udało nam się do niego dodzwonić.
– Jestem właśnie na konsultacji lekarskiej. To, co się wydarzyło, po prostu
mnie przerosło. Nie wytrzymałem – mówi Mareczka. – Wszelkie sprawy proszę
kierować do dyrektora Rudnika.



Temat: Jak walczyć z ubóstwem i bezrobociem w Środzie?
Jak walczyć z ubóstwem i bezrobociem w Środzie?
www.srodawlkp-powiat.pl/index.php?pid=46&&id=1696
22 lutego 2005 r.o godz. 10.00 w Szlachcinie odbyła się narada poświęcona
zapobieganiu zjawisku wykluczenia społecznego wobec rosnącej sfery ubóstwa,
bezrobocia oraz uzależnień.
Uczestnicy narady wzięli udział w debacie nad Powiatową Strategią
Rozwiązywania Problemów Społecznych.

W pierwszej części spotkania nastąpiło oficjalne otwarcie
Gminnego Centrum Informacji i Świetlicy Publicznej Placówki Opiekuńczo -
Wychowawczej - Ogniska Wychowawczego w Szlachcinie. Uroczystego przecięcia
wstęgi dokonali Starosta Średzki - Paweł Łukaszewski, burmistrz - Wojciech
Ziętkowski oraz przedstawiciel rady sołeckiej. W spotkaniu uczestniczyli
także m. in. wicestarosta - Julian Kempa, wójt gminy Krzykosy - Leon Grzelka,
wójt gminy Nowe Miasto - Aleksander Podemski, radny Rady Miejskiej - Mirosław
Jackowiak, radna Rady Powiatu - Katarzyna Gorzelanna, przedstawiciele
organizacji pozarządowych, placówek oświatowych, Powiatowego Urzędu Pracy
oraz przedstawiciele innych jednostek i organizacji działających w obszarze
polityki społecznej.
Pani Bernadeta Staszak - kierownik Powiatowego Centrum Pomocy
Rodzinie w swoim wystąpieniu podziękowała wszystkim tym, którzy przyczynili
się do powstania tego obiektu. Wyraziła nadzieję, że placówka ta będzie
dobrze służyła mieszkańcom Szlachcina oraz okolicznych wsi. Warto dodać, że
całkowity koszt zakupu wyposażenia i remontu obiektu wyniósł 103 tys. zł., z
czego 73 tys. zł. zostało pozyskane ze źródeł zewnętrznych, a pozostała kwota
30 tys. zł. to środki własne powiatu i gminy.
W dalszej części spotkania p. Jacek Bartkowiak - dyrektor Ośrodka
Wsparcia Gminnej Świetlicy Terapeutyczno - Wychowawczej w Środzie Wlkp.
przedstawił cele i zadania Gminnego Centrum Informacji. Placówka ta,
ukierunkowana jest na aktywizację ludzi młodych i społeczności lokalnych oraz
ożywienie lokalnego rynku pracy poprzez zapewnienie łatwego dostępu do
nowoczesnych technologii przekazu informacji. W ramach działalności Gminnego
Centrum Informacji, mieszkańcy Szlachcina i okolicznych wsi będą mogli m. in.
skorzystać z internetu, uzyskać informacje o ofertach pracy (w kraju i
zagranicą), szkoleniach, prawach i obowiązkach bezrobotnego, o warunkach i
procedurach uruchomienia własnej działalności gospodarczej oraz uzyskać pomoc
w poszukiwaniu pracy.
Następnie uczestnicy narady wzięli udział w debacie nad Powiatową Strategią
Rozwiązywania Problemów Społecznych. Narada zakończyła się wystąpieniem p.
Łukasza Gąsiorka - Specjalisty ds. Programów Powiatowego Urzędu Pracy, który
przedstawił założenia do projektu - "Powiatowy Program Przeciwdziałania
Bezrobociu i Aktywizacji Lokalnego Rynku Pracy".




Temat: Program Samoobrony
IX. EDUKACJA
"Samoobrona RP uważa, że kluczem do rozwiązania problemu powszechnego dostępu
do nauki nie są kolejne reformy programowe i organizacyjne oświaty.
Zmarnotrawione środki publiczne z powodzeniem mogłyby zostać wykorzystane na
inne cele związane z konstytucyjnymi zobowiązaniami państwa. Do tych zadań
należą:
- upowszechnienie systemu wsparcia stypendialnego dla uczniów z rodzin o niskim
statusie materialnym,
- wspieranie inicjatyw lokalnych dotyczących organizacji niepublicznych
placówek oświatowych i świetlic środowiskowych,
- zahamowanie procesu likwidacji szkół, szczególnie placówek oświatowych
zlokalizowanych w małych miejscowościach i na terenach wiejskich,
- odbudowa sieci szkolnych i gminnych bibliotek publicznych i poza szkolnych
placówek oświatowych ( domów kultury, ośrodków sportowych),
- zapewnienie dzieciom i młodzieży bezpłatnego dojazdu do szkół, ośrodków
sportowych i innych placówek spełniających zadania wychowawcze i środowiskowe,
- właściwe zorganizowanie sytemu pomocy edukacyjnej dla środowisk szczególnie
zagrożonych "dziedziczeniem niskiego poziomu wykształcenia" ( pomoc w zdobyciu
wykształcenia dla dzieci byłych pracowników PGR, dzieci z rodzin
wielodzietnych, rodzin zastępczych oraz dzieci i młodzieży z obszarów o wysokim
stopniu bezrobocia ),
- budowa ogólnie dostępnego systemu internatów szkolnych i domów studenckich,
- umożliwienie korzystania na równych prawach z systemu stypendialnego
studentów uczelni państwowych i niepaństwowych,
- ułatwienie w dostępie do edukacji dzieci i młodzieży niepełnosprawnej,
poprzez system szkolnictwa integracyjnego, likwidację barier
architektonicznych, tam gdzie jest to konieczne umożliwienie uczniom
korzystania z nauczania indywidualnego."
a także:
"- wprowadzenie elementów programowych zapewniających wychowanie w duchu
patriotyzmu i poszanowania tradycji narodowych,
- wspieranie organizacji młodzieżowych, organizacji sportowych i stowarzyszeń
realizujących zadania wychowawcze,
- przygotowanie młodych ludzi do życia w rodzinie,
- właściwe przygotowanie młodzieży do funkcjonowania w demokratycznych
strukturach państwa, poprzez upowszechnianie wiedzy o prawach i obowiązkach
obywatelskich wynikających z Konstytucji RP,
- propagowanie wśród dzieci i młodzieży aktywnych zachowań prospołecznych,
poprzez aktywne uczestniczenie w realizacji ważnych inicjatyw lokalnych,
- zapobieganie narkomanii i innym chorobom społecznym wśród dzieci i młodzieży,
poprzez prewencję i propagowanie aktywnego, zdrowego stylu życia,
- przywrócenie socjalno-opiekuńczej funkcji szkoły, poprzez szeroki system
dożywiania dzieci i młodzieży, organizację zajęć poza szkolnych i rozwoju kół
zainteresowań."
"Dla realizacji powyższych celów oprócz odpowiedniej sieci placówek
oświatowych, wychowawczych, czy środowiskowych niezbędna jest dobrze
wykształcona, rzetelnie opłacana kadra nauczycielska. Dużym dorobkiem i
wysiłkiem państwa było wykształcenie kompetentnej kadry nauczycieli i
wychowawców. Zadaniem podstawowym dla państwa jest, aby najlepsi z nich nie
odchodzili z zawodu i mogli bez przeszkód przekazywać swoją wiedzę młodemu
pokoleniu. Zbyt często bariera finansowa uniemożliwia podnoszenie kwalifikacji
zawodowych przez nauczycieli. Ich wynagrodzenie musi uwzględniać potrzeby w tym
zakresie. Na obszarach wiejskich i w małych miejscowościach niezbędne jest
zapewnienie kadrze nauczycielskiej właściwych warunków lokalowych i socjalnych."




Temat: "ICH TROJE" - Czyli nasze trójmiasto 2.
"ICH TROJE" - Czyli nasze trójmiasto 2.
4 Marca 2006
ICH TROJE
Czy Żagań, Żary i Szprotawa mogłyby wspólnie się promować i szukać inwestorów?
Spytaliśmy, co o tym pomyśle myślą władze miast i ich mieszkańcy.

Na pomysł powołania trójmiasta Żary - Żagań - Szprotawa wpadło żagańskie
stowarzyszenie „Nasze Miasto, Nasz Powiat”. - Żagań i Szprotawa to słabsze
miasta od Żar i to my bardziej chcielibyśmy tej współpracy. Ale wiem, że w
Żarach są ludzie, którzy racjonalnie i rozsądnie podchodzą do takich tematów -
mówi Józef Cisek, żagański radny.

Skupieni wokół mocnego

Jego zdaniem Żary to najmocniejszy ośrodek gospodarczy i społeczny na południu
województwa. - W pojedynkę nie zdziałamy nic, bo jesteśmy słabym regionem, a
dzięki silnym Żarom możemy zrobić więcej - dodaje J. Cisek.
Trójmiasto miałoby pomóc w tworzeniu większych programów i wniosków o
pieniądze z Unii Europejskiej, urzędu marszałkowskiego, Skarbu Państwa.
Wspólnie szukano by inwestora, którego można ulokować w okolicy remontowanej
autostrady A4. - Ale nic się nie uda, jeżeli tego pomysłu nie poprze żagański
burmistrz - zaznacza J. Cisek.
- Czekam na jego odpowiedź.
- Jeśli kilka lat temu ktoś nie zgodził się na wspólny wyjazd na targi, to
teraz nie będziemy go prosić na kolanach - mówi burmistrz Żagania Sławomir
Kowal. - Lepiej coś zrobić dobrze w małym gronie, niż kulejąco w większym.
Burmistrz nie odrzuca jednak wprost propozycji utworzenia trójmiasta, choć
dziwi się propozycji radnych. - Przecież taka współpraca z Żarami trwa już
kilka lat. A z pozostałymi w ramach Łużyckiego Związku Gmin, w którym nadal
nie ma Szprotawy, też istnieje. Nie zamykamy przed nikim drzwi. Po prostu
zapraszamy do podobnego myślenia jak my - dodaje S. Kowal.

Biegun dla Gorzowa

- To dobry pomysł - tak ideę trójmiasta komentuje Roman Rosół, burmistrz
Szprotawy. - Dowiedziałem się o tym z tzw. obiegu. Jeszcze żadnych rozmów nie
było. Jeśli do nich dojdzie, o co będę zabiegał, Szprotawa poprze inicjatywę.
Burmistrz, choć zdaje sobie sprawę, że Szprotawa pod niektórymi względami ma
mniejsze możliwości niż Żary i Żagań, widziałby dla swojego miasta rolę
partnera. Jest przekonany, że oferta gminy, którą rządzi jest ciekawa i
mogłaby wzbogacić przyszłe porozumienie. - Możemy wspólnie lobbować na rzecz
systemu dróg dojazdowych do autostrady A4, działać na niwie kultury, rozwoju
gospodarczego, ochrony przyrody - wylicza. - Te kilka kilometrów, które nas
dzieli, to żadna bariera. Już teraz współpracujemy z Żaganiem. Transport
podmiejski do Wichowa obsługiwany jest przez żagańską firmę. Podobne
rozwiązanie przydałoby się dla Leszna Górnego.
R. Rosół poprze pomysł trójmiasta, ale tylko pod warunkiem, że nie będzie on
pustym hasłem. - Za tym muszą iść czyny - mówi. - Może na początek zachęćmy do
współpracy małe środowiska, np. sportowców, koła gospodyń wiejskich, grupy
śpiewacze. Stwórzmy coś na miarę euroregionu. Jesteśmy najdalej na południe
wysuniętą gminą. Jako region moglibyśmy być silnym biegunem wobec Gorzowa i
północy.

Wspólna majówka

Największą rolę w trójmieście miałyby odgrywać Żary... - Ciężko komentować ten
pomysł tak na gorąco. Musielibyśmy najpierw określić, na jakiej niwie miałaby
się odbywać ta współpraca - mówi burmistrz Żar Roman Pogorzelec. - Jesteśmy
otwarci na nowe pomysły, ale pamiętajmy, że im większa grupa do współpracy,
tym trudniej o porozumienie. Wystarczy spojrzeć na Łużycki Związek Gmin.
R. Pogorzelec jest daleki od tworzenia modelu - mocne Żary i dwa słabsze
miasta. - Tylko partnerstwo na zasadach równości. Działamy tam, gdzie widzimy
wspólny interes - podkreśla.
Na razie Żary koncentrują się na ścisłej współpracy z Żaganiem. - To może być
w przyszłości jeden organizm - twierdzi R. Pogorzelec. Między tymi dwoma
miastami trwa już m.in. współpraca gospodarcza. W tym roku będzie wspólna
majówka, wymiana lokalnych zespołów podczas Dni Żar i Jarmarku Michała. - Na
majówkę przygotowujemy wspólne afisze. Robimy wszystko tak, żeby uroczystości
w obu miastach nie kolidowały ze sobą - tłumaczy żarski burmistrz.
- Polecamy siebie nawzajem inwestorom. Jeżeli jakiemuś nie pasuje Żagań,
wysyłamy go do Żar i odwrotnie. Razem pracujemy też nad nową drogą, która w
przyszłości połączy oba miasta - dodaje żagański burmistrz.

TATIANA MIKUŁKO
TOMASZ HUCAŁ
0 68 377 25 91
thucal@gazetalubuska.p
(przedruk z Gazety Lubuskiej)

Co tym sądzicie drodzy forumowicze????.
Mile widziane wypowiedzi kolegów z forum żarskiego i szprotawskiego.

Pozdrowienia





Strona 4 z 4 • Znaleźliśmy 147 rezultatów • 1, 2, 3, 4